“Pixie” – o przemocy z humorem

“Pixie” – o przemocy z humorem

Brytyjski obraz Pixie z 2020 roku to produkcja w reżyserii Barnaby Thompsona – twórcy ostatnio nieco zapomnianego, popularnego zaś głównie w pierwszej połowie lat 90. XX wieku. W swoim najnowszym filmie nie stroni on od scen pełnych przemocy, serwując je jednak widzowi ze sporą dozą przewrotnego humoru. Wszystko to stanowi gwarancję przyjemnego, niezobowiązującego seansu.

tablet photo

Tragedia, komedia i trup w bagażniku

Komedie kryminalne cieszą się od lat dużą popularnością, co sprawia, że wielbiciele gatunku mają przeważnie w czym wybierać. Wiąże się z tym zarazem pewna niedogodność: coraz trudniej spotkać obraz faktycznie oryginalny. Zarzut wtórności stawiano w recenzjach także Pixie, czyli produkcji zrealizowanej przez rodzinny duet Barnaby i Prestona Thompsonów. Krytycy podkreślali jej silną zależność od innych popkulturowych obrazów ostatniego ćwierćwiecza, choć przyznawali jednocześnie, że film trzyma całkiem przyzwoity poziom i na pewno warto poświęcić mu półtorej godziny uwagi. Jest to bowiem lekka, relaksująca rozrywka, choć traktująca w swym aspekcie fabularnym o rzeczach dość mrocznych.

Tytułowa Pixie (Olivia Cooke) to młoda i wyemancypowana Irlandka, pochodząca z rodziny prowincjonalnych gangsterów. Mieszka w małym, sennym miasteczku, z którego pragnie się za wszelką cenę wyrwać. Postanawia podjąć studia w szkole filmowej w San Francisco, ale do tego celu potrzebuje oczywiście pieniędzy. Aranżuje zatem napad rabunkowy na konkurencyjną grupę przestępczą, którego wykonanie powierza dwóm lokalnym zbirom – Colinowi (Rory Fleck Byrne) i Fergusowi (Fra Fee). 

Colin jest przy okazji aktualnym chłopakiem Pixie, a także… zabójcą jej matki. Został na nią nasłany przez przyrodniego brata dziewczyny, Mickey’ego (Turlough Convery), który z jakiegoś powodu zawsze jej nie znosił. Sama Pixie zamierza się teraz zemścić na mordercy, układa zatem szczegółowy plan wyeliminowania go.

Plan nie zostaje jednak wprowadzony w życie, bo Colin ginie niespodziewanie pod kołami samochodu Harlanda (Daryl McCormack), cichego wielbiciela Pixie. Ten ostatni wchodzi zatem w posiadanie dużych pieniędzy, które Colin zdążył tuż przed śmiercią ukraść. Harlad nie zdaje sobie jednak sprawy, czyja właściwie jest owa forsa. Uświadamia go dopiero sama Pixie: pieniądze należały wcześniej do ojca Hectora McGratha (Alec Baldwin), znanego w mieście przestępcy w sutannie. Oszukany właściciel niewątpliwie lada chwila zażąda zwrotu swojej własności, więc jej aktualni posiadacze powinni niezwłocznie opuścić miasto.

Pixie, Harland i jego kumpel Frank (Ben Hardy) wyruszają zatem w straceńczą podróż przez Irlandię. Depcze im po piętach nie tylko sam McGrath, lecz także Dermot O’Brien, ojciec Pixie, posiadający niezałatwione porachunki z bandą byłych duchownych. Widz obserwuje tę pogoń z żywym zainteresowaniem, które nie słabnie aż do samego finału. W tym sensie Pixie naśladuje najbardziej udane produkcje w swoim gatunku. Nie traci przy tym swoistej nutki oryginalności, wynikającej z osadzenia akcji w takiej, a nie innej scenerii. Dobre kino na sobotni wieczór.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *